Cały czas. Przyjmuję je nawet od ludzi spotykanych na ulicy. Jest to bardzo miłe, a ja jestem zadowolona i szczęśliwa. Pierwsze emocje już opadły, ale zapewne ten czas do 23 kwietnia - do wręczenia nagrody i statuetki będzie mi się dłużył. Przyznam, że trochę się tą uroczystością stresuję i już chciałabym mieć to za sobą.Każdy, kto zdobywa ten tytuł dostaje swój obraz namalowany przez mławskiego artystę Zdzisława Kruszyńskiego. Będzie pani pozować?Na razie wybrałam zdjęcia, które mogłyby posłużyć za wzór. Na niektórych jestem "w stylu retro". Czuję się jednak głównie bibliotekarką, praca pozazawodowa jest na uboczu, chociaż bardzo mnie pochłania, absorbuje i cieszy jednocześnie. 
Później Staś towarzyszył mi jeszcze w kilku inscenizacjach, później dorósł, zmieniły mu się zainteresowania i wrócił Kacper. A ja zostałam grupie wierna - spotkałam w niej wielu mądrych przyjaciół, osoby, z którymi nadawaliśmy na tych samych falach.Pamięta pani, skąd wzięła pierwszy strój?Z własnego strychu. Bazuję na tym, co tam znajdę, ale też na podarkach od znajomych i rodziny. Wiedzą już, że jestem zakręcona na tym punkcie i często dostaję od nich najróżniejsze, przydatne w rekonstrukcjach rzeczy, nie tylko ubrania. To co za małe lub za duże idzie do koleżeństwa, to co się da - jest przerabiane, doszywam, pruję, sztukuję lub wręcz drę, gdy akurat przygotowuję się do roli żebraczki czy baby proszalnej.Zdarza się pani zobaczyć kogoś na ulicy i pomyśleć, że to co ma na sobie, by się pani przydało...Oj tak, nawet często. Ale też ludzie, którzy znają mnie tylko z widzenia, czasem mnie zatrzymują i mówią, że wiedzą, że "się przebieram" i proponują, że przyniosą mi coś, co mają w domu, a co ich zdaniem może mi się przydać. To jest bardzo miłe. Trafiły do mnie w ten sposób kapelusze, koronkowe rękawiczki, torby.(I jak na potwierdzenie tych słów, chwilę potem naszą rozmowę przerywa pukanie do drzwi i wejście mławianki, która przyniosła pani Marii perukę.) Domyślam, się, że pani garderoba pęka już w szwach.
Mam coś takiego, że bardzo się przywiązuję do rzeczy, które ludzie mi dają. Trudno mi się z nimi rozstawać. Wszystkiego robi się jednak coraz więcej, niedługo zabraknie mi strychu, na którym trzymam stroje. Oprócz ubrań są tam bowiem np. walizki - mniejsze większe, z różnych epok; parasolki - na lato, na słotę, koronkowe, od deszczu; węzełki, stare poduszki, pierzyny, kosze np. do kartofli, kanki, sznury, najprzeróżniejsze buty.Dużo tych elementów.Bo drobiazgi są bardzo ważne i wszystko musi być dopracowane do ostatniego szczegółu. Nauczyliśmy się już w grupie zwracać uwagę na, mogłoby się wydawać nieważne rzeczy. A to ktoś zapomni zdjąć okulary - a ma współczesne oprawki, a to któraś z nas ma pomalowane paznokcie, a jedziemy na żniwa. A takie "wpadki" potem widać na zdjęciach, nagraniach. Staramy się dopracować wszystko do perfekcji, chociaż wiadomo, że nie zawsze się uda. 
Czasem dostajemy scenariusz, czasem improwizujemy. Są rekonstrukcje, w których bierzemy udział co roku, wtedy tylko ustalamy kto kogo gra tym razem. Zdarza się, że organizatorzy mają swoją wizję i proszę o zagranie konkretnych postaci. Przed większymi widowiskami mamy warsztaty, próby - np. przed każdą inscenizacją nalotu bombowego na Mławę.Rola, którą pani odegrała w ostatnim nalocie - lokalnej, przepraszam za słowo, wariatki - była niesamowita. Całe widowisko jest niezwykle poruszające. Gdy się skończyło wielu ludzi miało łzy w oczach. Jak rekonstruktorzy radzą sobie z tak trudnymi rolami? Przecież często uczestniczycie w niezwykle dramatycznych scenach.Rolę, o której pani mówi, zasugerował mi reżyser Mariusz Tarnożek. Bardzo dobrze się w niej czułam. A trauma przez chwilę zostaje, jest to obciążenie psychiczne na pewno, ale po latach mamy już doświadczenie dotyczące także tego, jak z roli wyjść.
Są jednak naprawdę ciężkie sytuacje. Pamiętam, gdy pierwszy raz odgrywaliśmy śmierć Stasia. Do dzisiaj pamiętam te emocje, wszystkim się udzieliły i razem płakaliśmy. Tragedia najmłodszych zawsze jest najtrudniejsza. Wystarczy, że pomyślę o tym, a mam łzy w oczach. O dzieci podczas rekonstrukcji trzeba też szczególnie dbać, są bardzo zaangażowane i świetnie wchodzą w swoje role.
Są też jednak sytuacje niespodziewane i komiczne. Podczas rekonstrukcji bitwy pod Mławą, gdy Staś był jeszcze mały i zostawał ranny, to zawsze kawałek go niosłam. Ale gdy podrósł zrobił się za ciężki, a szkoda mi było rezygnować z tej sceny - była bardzo widowiskowa - płacząca matka z zakrwawionym dzieckiem. Wpadłam na pomysł i wzięłam starą kapę, wrzuciliśmy na nią Stasia i nieśliśmy w cztery osoby. Szliśmy tak, a nagle słyszę jego dramatyczny szept: "Ciocia, ciocia, pruje się!". Okazało się, że kapa pękła i plecami już szorował ziemię.Dzieci, dorośli, starsi, osoby różnych profesji - mławska grupa rekonstrukcyjna to cały przekrój naszego miasta, a i nowych chętnych nie brakuje.Ludzie mają ochotę się w to angażować, lubią te emocje, historię - bo trzeba być jednak pasjonatem, trzeba się chcieć doszkalać, szukać informacji. Musimy przecież wiedzieć jak się ubrać zgodnie z daną epoką, jak zachować, no i jakiego języka używać, nie możemy przecież mówić do siebie tak, jak mówi się współcześnie.Praca w bibliotece, dostęp do źródeł, ułatwia przygotowywanie się do kolejnych wcieleń?Na pewno. Namawiam wszystkich rekonstruktorów, żeby przyjść, poszperać, poszukać jakichś wiadomości.Zamawia pani książki "pod rekonstrukcje"?Tak, zdarza się, chociaż staramy się mieć u siebie lektury z najróżniejszych dziedzin i dla każdego: dla kobiet, mężczyzn, dzieci, młodzieży. Jeśli kilka osób pyta o jakiś tytuł to zaraz go zamawiamy. Wiadomo, nie ma biblioteki, która mogłaby kupić wszystko, co ukazuje się na rynku. Staramy się mieć u siebie to, co jest chwytliwe. Nie ukrywam, że niewyczerpanym źródłem informacji jest też internet i wiele osób głównie z niego korzysta, z tego powodu prenumerujemy coraz mniej fachowym czasopism, bo zainteresowanie nimi jest coraz mniejsze.Spadek liczby czytelników to chyba największa bolączka wszystkich bibliotekarzy. Faktycznie jest źle?
Nie do końca - było już gorzej i jest teraz delikatna tendencja wzrostowa. Staramy się szerzej otwierać na czytelnika, chociażby przez spotkania ludzi z pasją, które organizujemy w naszej placówce. Idzie to w dobrym kierunku, bo jeśli ktoś przyjdzie raz, drugi czy trzeci, to zawsze jakąś książkę wybierze. Od 20 lat prowadzimy program "Książka dla 6-latka". Wszystkie dzieci z mławskich przedszkoli dostają na zakończenie edukacji przedszkolnej od nas książkę. Przychodzą do nas na spotkanie, rozmawiamy o bibliotece, zachęcamy dzieci do odwiedzania nas. W zależności od rocznika rozdajemy od nawet do 500 egzemplarzy.
Oddział dla dzieci prowadzi wiele zajęć dla przedszkolaków i najmłodszych uczniów, związanych na przykład z porami roku. Wiemy, że to są nasi potencjalni przyszli czytelnicy, dlatego staramy się ich sobie wychować.Rozmawiała Urszula AdamczykWywiad ukazał się również w 4. numerze kwartalnika "Mława Life" - magazynu wydawanego przez portal "Nasza Mława".Czasopismo dostępne jest m.in. w naszej redakcji przy Alei Piłsudskiego 5a w Mławie (budynek biura nieruchomości), w Miejskiej Bibliotece Publicznej oraz w Miejskim Domu Kultury.
0 0
"otrzymała tytuł Mławianin Roku 2017"
No chyba Mławianki. Naprawdę nie ma żeńskiej formy mimo że Mławianki stanowią pewnie 50% społeczeństwa?! Szkoda.
0 0
Zapisz sie do feministek i idzcie pod palac prezydencki protestowac bo to przeciez skandal i meska dyskryminacja. Ludzie serio wy macie tylko takie problemy? A policja gdy cie zatrzyma do kontroli powinna mowic: dzien dobry pani kierownico... Wtedy bys byla zachwycona?
0 0
Wiedza oraz życiowa mądrość, wysoka kultura osobista i kultura słowa, wrażliwość i empatia, poczucie humoru, a przy tym duża ale nie przesadna skromność. To postać ponadczasowa możnaby rzec, w każdej epoce/czasach godna wyróżnienia i naśladowania! Brawo Pani Mario, życzę Pani dużo zdrowia i spełnienia w pracy i w aktorskiej pasji!
0 0
Jeszcze raz serdecznie gratuluję. Pozdrowienia dla Stasia
0 0
A czemu to pytanie ???Coś złego w tym ,że zamawia i płaci ??
0 0
Bardzo proszę o podanie ile mławski ratusz płaci Panu Kruszyńskiemu za każdy taki obraz dla Mławianina roku?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu naszamlawa.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz